Jak to mówią co nas nie zabije, to nas wzmocni. Ostatnie miesiące to był dla mnie trudny i intensywny czas. Najpierw próbowałam jak najszybciej napisać mgr i zaliczyć ostatni rok studiów, oczywiście łączyłam to z dwoma pracami i blogiem oraz aktywnością fizyczną, bez której nie wyobrażam sobie życia.
Wszystko zepsuło się w momencie, kiedy połamałam i zwichnęłam kolano. Całe moje wakacyjne plany i nie tylko wakacyjne trafił szlag! A ja byłam po prostu załamana faktem, że muszę siedzieć bezradnie w domu, kiedy w moją ukochaną porę roku omijają mnie najlepsze festiwale, eventy i różne inne wydarzenia. Wtedy też postanowiłam korzystać z lata i z L4 tyle ile wlezie. Zaliczyłam z połamaną nogą wiele koncertów, fajnych wydarzeń i choć uprzykrzyło mi to życie i póki co mogłam pomarzyć o bieganiu czułam, że coś się dzieje!
Życie jednak pisze różne scenariusze i w momencie, kiedy już praktycznie dochodziłam „do siebie” przeżyłam fatalny wypadek samochodowy. Trudno w to wszystko uwierzyć…ale tak właśnie było. Obudziłam się w doszczętnie skasowanym aucie, z szybą w zębach i otwartym złamaniem, mało tego kość przerwała mi główną żyłę w nodze i wtedy to już zrobiło się groźnie. Niewiele pamiętam z kolejnych dni. Wiem, że miałam kilka transfuzji, że mnie poskładali i tyle. 
Mogłabym pluć sobie w twarz i szukać winnych. Dlaczego ja? Dlaczego spadło na mnie tyle bólu i cierpienia? Tylko po co. Z drugiego wypadku wyszłam dużo silniejsza niż z pierwszego. Cieszyłam się (i do tej pory cieszę), że mam cały kręgosłup, że będę chodzić i jest to tak naprawdę kwestią czasu. 
moja największa pocieszycielka 🙂
W całej tej gonitwie uświadomiło mi to kilka rzeczy. Po pierwsze rozpamiętywanie przeszłości i szukanie winnych w niczym nie pomaga, a przebaczenie i wzajemne wsparcie wnosi naprawdę wiele. Jak moja babcia zawsze mówiła „co nas nie zabije, to nas wzmocni” i chyba zgodzę się z tym powiedzeniem. Człowiek często nie docenia tego, co ma. Nie cieszy się ze swojego zdrowia ani tym, że jest wolny, że może pójść, gdzie tylko zapragnie. Nie mamy wpływu na to, co nas czeka i tak naprawdę pewnych rzeczy takich jak np. wypadek samochodowy nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Przecież gdybym wiedziała, to bym usiadła i nie połamała nogi, a potem nie wsiadła do auta, które rozbiło się o inny samochód. Ale to, co ma miejsce teraz z pewnością wniesie i już wniosło do mojego życia wiele innych, cennych wartości, których nie odnalazłabym bez tych wypadków.
Jakie mam plany na przyszłość?
Wracam do Wrocławia, chcę się obronić, wrócić do pracy i zacząć kolejną szkołę. Jednak z pewnością nie będę się już przepracowywać. STOP. Życie jest za krótkie, a ja za bardzo żyłam tym, co chciałabym mieć, a nie tym co już mam i za co powinnam dziękować każdego dnia.
Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali w tych trudnych chwilach. Mam cudowną rodzinę i wspaniałych przyjaciół. Jestem szczęściarą 🙂