Na każdym kroku uświadamiam sobie, że życie jest nieobliczalne i tak na dobrą sprawę nic nie mogę zaplanować. Trzeba się ‚uelastyczniać’ i dostosowywać do sytuacji. Ciągle dzieją się rzeczy na które nie mamy wpływu. Ostatnio odczułam to bardzo intensywnie. Jeden błąd i nagle jesteśmy na krawędzi życia i śmierci. Ktoś jest potem kogoś nie ma. 
Ostatnie dni są dla mnie trudne. Bardzo dużo pracy ponad ludzkie możliwości. Nie wiem dlaczego w naszym kraju nie przestrzega się norm pracowniczych, dlaczego traktują nas jak maszynki, które nie potrzebują snu. Też macie takie refleksje?