Pogoda może być za gorąca, poci się człowiek, na nic nie ma chęci ani siły. Może być też za zimno – jak wtedy wyjść z domu w takie zimnisko, wieje, pada, aż się żyć nie chce.

Sukienka może być za ciasna przez co można grubo w niej wyglądać. Może być także za duża, całkowicie zniekształcająca naszą sylwetkę.

Wycieczka może być nieciekawa. Nuda, nie ma nic do zobaczenia, siedzimy w jednym miejscu, zamiast popatrzeć czy w okolicy nie ma nic ciekawego. Może być też zbyt męcząca. No tyle atrakcji w jeden dzień oglądać, skąd siły na to wziąć, z reszta żeby to chociaż ładne było… Tylko się człowiek nachodzić musiał, bezsensownie, bo i tak nic godnego uwagi nie zobaczył.

Obiad może być pyszny! Jezuuuuu jak się najadłam, nie mam siły wstać od stołu. Dramat. Może być także niesmaczny. Fuj! Kto takie ohydztwo podaje, człowiek głodny, a nawet nie było co zjeść…

Praca może być nudna. Siedzi człowiek, wykonuje automatycznie narzucone z góry obowiązki, żyje tylko tym, że już zaraz, za moment, za chwilę KONIEC i W KOŃCU będzie można pójść do domu. Może być także mocno absorbująca. No tyle obowiązków, ciągle jakieś nowe szkolenia, wyjazdy, awans nawet, ale co to za radość jak to tylko większa odpowiedzialność. No dość już!

Chłopak kupił kolczyki. Ale brzydkie takie jakieś, gdzie on miał głowę, zupełnie nie w moim stylu… Chłopak nie kupił kolczyków. W ogóle o mnie nie myśli, nie przyjdzie mu do głowy, żeby zrobić mi jakąś niespodziankę!

A przecież kiedy jest słonecznie, możemy wystawić mordkę do słońca i choćby przez moment cieszyć się chwilą. A jak zimno i pada – upiec pyszne ciasto albo wysprzątać mieszkanie, albo po prostu usiąść z książką i chwilę odpocząć.

Jak sukienka obcisła, będzie seksowniej, jak luźna, wygodniej.

Jak wycieczka mało aktywna, to po prostu odpocznij. Jeśli bardzo aktywna, ciesz oczy, już więcej możesz tego wszystkiego nie zobaczyć, a na pewno jest tam coś ładnego.

Jak obiad pyszny, to ciesz się nim, delektuj i powiedz STOP, kiedy trzeba. A jak nie smaczny, no cóż… to tylko obiad. Na kolację można zjeść coś dobrego, żeby sobie wynagrodzić ten wcześniejszy brak smaku.

Nudna praca = mniej stresu. Praca absorbująca = rozwój.

Ktoś bliski zrobił prezent. Po prostu. To chyba miłe?

🙂

Strasznie lubimy narzekać. My ludzie, nie tylko Polacy. W każdej, dosłownie w KAŻDEJ sytuacji jesteśmy w stanie znaleźć coś negatywnego. Nawet jak jest super, to „jest super, ale…”.

I ja też lubię ponarzekać, pomarudzić. Na szczęście jak już to zrobię, to chwila moment i mi mija, bo z natury jestem raczej realistko-optymistką, ale mimo to… ile można narzekać? Po co właściwie? Co to zmieni? O ile łatwiej byłoby po prostu NIE NARZEKAĆ, NIE MARUDZIĆ, NIE SZUKAĆ DZIURY W CAŁYM. Docenić tą jedną jedyną chwilę, która już nigdy nie wróci.

Dlatego pomyślałam, że fajnie byłoby w każdej rzeczy/osobie/sytuacji znaleźć jakiś pozytyw. Choćby najmniejszy. Bo nawet kiedy dopada największy nerw, to na pewno gdzieś tam coś – musi być dobre. Bo warto, bo humor się dzięki temu poprawia, bo można spojrzeć na daną sytuację z innej perspektywy. Nie popsuć humoru innym.

Takie małe WYZWANIE – szukanie czegoś pozytywnego wszędzie 🙂