Ostatnie dni dały mi sporo do myślenia w tym temacie. Po pierwsze zadałam sobie pytanie czy w ogóle można wybaczyć zdradę? Po drugie czy taki związek po przejściach ma w ogóle szanse funkcjonować?
Ale od początku. Zdrada zdradzie nierówna. Zdradzić może przyjaciel, członek rodziny, mąż, chłopak. Zdrada nie występuję jedynie w związku. Wymiar zdrady może być zupełnie różny. Jedno jest jednak pewne każda zdrada jest dla nas niewątpliwie bolesna i zostawia po sobie ślad. 

Zastanawiam się czy w ogóle jest szansa, żeby zdradę wybaczyć. No bo jeśli na przykład facet (sorry Panowie) zdradza kobietę regularnie przez pół roku i dopiero w momencie podstawienia pod przysłowiowy mur przyznaje się do prawdy, to zaczynam się zastanawiać czy taki człowiek ma w ogóle jakąś moralność. Albo jeśli kobieta idzie na imprezę z koleżankami i zupełnie niechcący myli łóżka i ląduje w obcym, no to dla jej partnera to też prawdziwy cios. 
Wybaczenie zdrady to długotrwały proces ( o ile jest możliwy). Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że wybaczenie to jedno, ale zapomnienie to drugie. Zdrady  z pewnością nie da się zapomnieć.
Czy związek dotknięty zdradą ma jeszcze szanse?
Zrobiłam mały wywiad środowiskowy wśród znajomych. Większość z nich odpowiedziała, że zdrada to dla nich definitywne zakończenie znajomości. Dwie osoby powiedziały, że to zależy od kontekstu zdrady, że musiałyby się nad tym zastanowić…ale każdy ma prawo do błędu i dopuszczają myśl o kontynuowaniu znajomości.
Ja chyba należę do tych pierwszych,  trudno by mi było uwierzyć komuś, kto raz złamał mi serce. Każde spóźnienie doprowadzałoby mnie do szału, byłabym podejrzliwa. Są jeszcze oczywiście terapie, psycholodzy, aczkolwiek z takim problemem musimy się uporać przede wszystkim sami. 

CEscri❤descripción..
www.weheartit.com
Jakie jest Wasze zdanie?:)