Dlaczego nie warto mówić ludziom prawdy?

Bo ludzie nie chcą wcale jej słyszeć.

A kiedy zdecydujemy się tą prawdę jednak powiedzieć głośno, często odpowiedzią na nią jest (mój „ulubiony” :/) foch.

Na pytanie „jaką cechę najbardziej cenisz u innych osób?” chyba najczęstszą odpowiedzią jest „szczerość”. A wg mnie to akurat gówno prawda, bo każdy chce słyszeć tą szczerość, dopóki jest ona taka jak ten ktoś sobie wymyślił.

Jak cię Zośka pyta jak wygląda w sukience – a ty widzisz, że to jest najpiękniejsza sukienka jaką w życiu widziała, oczy jej się świecą, a dech zapiera piersi, czuje się jakby już została królową wszystkich możliwych bali i może biec podbijać czerwony dywan. I widzisz też, że dupsko ma grube strasznie w tej sukience i plecy górą jej się wylewają, długość skraca nogi i pogrubia łydki, ogólnie rzecz biorąc wystawi się na pośmiewisko jak gdzieś w tym wyjdzie, jest na to przynajmniej spora szansa. I nie myślisz tak wcale z zawiści czy żalu, bo Zośkę lubisz strasznie i chcesz dla niej wszystkiego co dobre, to co jej odpowiesz? Że wygląda w niej grubo? No dobra. Że wygląda niekorzystnie, że to nie jest krój dla niej? Tak powinno się odpowiedzieć. Ale czy w odpowiedzi usłyszmy „dziękuję za szczerość, na ciebie zawsze mogę liczyć”? No może w niektórych przypadkach.

Ale pewnie w niewielu.

Tak to niestety często wygląda, że chcemy słyszeć prawdę, ale tylko tą miłą. Lubimy innym mówić coś wprost, bo jesteśmy szczerymi osobami ale kiedy żart dotyczy już nas (i jest jednocześnie – prawdziwą – krytyką), lubimy się wtedy trochę obrazić.

Dlatego mimo że szczerość jest naprawdę super i takich ludzi się ceni, najpierw ludzie powinni nauczyć się przyjmować tą prawdę. Każdą.

A że tak wielu wciąż tego nie potrafi, to myślę sobie, że częściej warto się po prostu nie odezwać, zachować pewne rzeczy dla siebie niż mówić coś głośno.  Lepiej chyba tak niż kogoś kłamać tylko po to, żeby się nie obraził.