Grudzień to taki miesiąc, który zawsze przelatywał mi przez palce. Natłok obowiązków, szkoła, praca, prezenty dla mamy, taty, siostry, dzieciaków, cioci, chłopaka, psa i nie wiem jeszcze kogo. Od początku miesiąca planowanie wydatków i tego, kto czego potrzebuje, co by chciał dostać. No, a potem bieganina po sklepach i realizacja tzw. zamówień.

Czasami naprawdę myślałam, po co my sobie to robimy. Przecież proporcje przygotowania tego wszystkiego są zupełnie nieproporcjonalne do czasu radości podczas otwierania upominków. W świętach nie o to przecież chodzi, a my świadomie dokładamy sobie jeszcze więcej na plecy. W tej bieganinie po sklepach albo w przeszukiwaniu internetu pod presją znalezienia czegoś naprawdę super nie było nic przyjemnego.


polska-dziewczyna-krecone-wlosy

fot. Marta Jaroszewska

Grudzień jest dużo lepszy, odkąd zdecydowaliśmy się z moją rodziną na nie kupowanie prezentów pod choinkę.😉 Od kiedy nie muszę panicznie biegać po galeriach, wyszukując najlepszych gadżetów dla mojej rodziny, ten czas jest dużo mniej stresujący…mam chwilę żeby się zatrzymać, zastanowić nad wszystkim i skupić na rzeczach, które są w życiu naprawdę ważne! ❤️

Mam czas podziękować z ten rok, bo okres świąteczny tak właśnie interpretuję, a do stołu wraz z najbliższymi siadam po prostu wdzięczna, za to, że jestem z nimi kolejny rok. Mam chwilę, żeby zastanowić się, jak bardzo zmieniło się moje życie przez ten rok. Z czym poszłam do przodu, a co zostawiłam w tyle. Długo nie lubiłam okresu świątecznego właśnie przez to zamieszanie. Jeśli chcesz poczuć magię świąt, to po prostu odpuść. Pomyśl co się  bardziej liczy, perfekcyjnie wyszorowane okna, sterylnie posprzątane mieszkanie czy po prostu spokój i radość w Twoim sercu.