Ostatnio jesień rozpieszcza nas pięknymi, słonecznymi dniami..oby tak dalej! Jest mnóstwo rzeczy, które lubię robić i wydaję mi się, że wychodzi mi to dobrze. Jednak jest kilka czynności, których po prostu nie znoszę. Jedną z nich jest z pewnością CZEKANIE. W przypadku mojego powrotu do zdrowia to właśnie czas jest tutaj kluczowym elementem. Trzeba czekać, czekać i jeszcze raz czekać co bywa niewątpliwie dołujące. Czas leczy rany nie tylko te fizyczne, ale również te w środku nas. Czas jest lekarstwem na wszystko i czasem problemy i sytuacje bez wyjścia pod wpływem czasu nabierają innej perspektywy.
Są dni, w których zupełnie akceptuję te sytuacje, poddaje się jej w myślach mówię „tak miało być” i nie dołuję się, cieszę tym, co mam. Są też jednak dni, w których chcę coś zrobić, a ze względu na chodzenie o kulach nie jestem w stanie…Nie wspomnę o komunikacji we Wrocławiu o tym, jak trudno jest przynieść o kulach zakupy do domu. Pocieszam się tym, że jest to przejściowe i mam nadzieję, za miesiąc stanąć dosłownie na swoich nogach. Czekam i czekam na powrót do zdrowia. Piszcie na co Wy czekacie, może ktoś jest w podobnej sytuacji?
A tak minęły mi ostatnie dni:

 

Bułka z Masłem Wrocław

 

 

Most Grunwaldzki

 

Koktajl bananowo-szpinakowy 🙂

 

 

 

Ściskam! K.