Moje ostatnie dni, czyli wakacje z połamaną nogą. Jak to mówią, nie znasz dnia ani godziny…Połamana noga latem nie brzmi dobrze i dobrze z pewnością nie wygląda. Ale uważam, że jak na swój przypadek miałam i tak sporo szczęścia.
Wakacyjne połamanie skłoniło mnie do tego, że więcej śpię, odpoczywam, LEŻĘ, staram się nie przemęczać i wszystko nagle zrobiło się takie SLOW. Nie powiem, że nie tęsknie do wcześniejszego trybu życia, ale ten cały wypadek uświadomił mi jedną ważną rzecz: PRACUJE PO TO BY ŻYĆ, A NIE ŻYJE PO TO, BY PRACOWAĆ. A w moim przypadku wyglądało to różnie. 
Jak to kiedyś moja babcia mówiła „Wszystko jest po coś” :). Wakacje z połamaną nogą nie muszą oznaczać leżenia dwa miesiące przed telewizorem i wczuwania się w „Pamiętniki z wakacji”, staram się wykorzystywać ten czas jak tylko mogę. Jeżdżę nad jezioro (pod warunkiem, że mam kierowcę, bo sama gazu jeszcze wciskać nie mogę), odpoczywam na świeżym powietrzu, spaceruje no i wymyślam strategię powrotu do dawnego życia. 🙂

Wrocław

A tak wygląda praca w domu! 😀