Organizacja festiwalu wymaga wiele energii i pochłania ogrom czasu, rzekłabym nawet, że kilkadziesiąt razy więcej niż organizacja własnego wesela. Dodatkowo musisz jeszcze wziąć pod uwagę fakt, że nie znasz gości i naprawdę nie wiesz czego się po nich spodziewać. Na szczęście na nasz festiwal przyjeżdżają najfajniejsi ludzie, którym uśmiech nie schodzi z buzi.

Ostatnio pisałam rzadziej i w ogóle rzadziej było mnie wszędzie, bo cały mój czas pochłonęła organizacja festiwalu w Rudawach Janowickich, a mianowicie sprawcą zamieszania był CzarnOFF Fest.

Udało się! Było pięknie ❤️😉


Girls-festiwal- rudawyjanowickie

czarnoff-rudawy-janowickie-przelecz-redzinska

Rudawy-janowickie-przełęcz-redzinska


Nie chcę wiedzieć, jak się czuje Jurek Owsiak po woodstoku, ale ja po kilkadziesiąt razy mniejszym festiwalu ledwo żyje. 😉


Rudawyjanowickie-przeleczredzinska

Przełęcz-redzinska-rudawy-janowickie

CzarnOFF-rudawyjanowickie-przeleczredzinska

CzarnOFF-rudawyjanowickie-przeleczredzinska

Girls-czarnoff-rudawyjanowickie-przeleczredzinska

Rudawy-janowickie-przełęcz-redzinska-czarnoff


Czas wrócić do blogowania, zdjęć, treningów i regularnego jedzenia, bo i z tym bywało różnie 🙂 Jednak kiedy pracuje się przy tak wyjątkowym wydarzeniu, człowiek nawet w momencie sporego zmęczenia, jest w stanie odnaleźć dodatkowe, nieznane dotąd pokłady energii. Z jednej strony kolokwialnie ujmując rzecz „padam na twarz”, a z drugiej jestem naładowana ludzkim optymizmem i wzruszona, że wszystko wyszło tak pięknie. <3 Jak mija Wam czerwiec?