Strasznie wkurza mnie, kiedy ktoś nadużywa słowa PRZYJACIEL. Uważam, że aby zostać czyimś przyjacielem, trzeba sobie na to zasłużyć. Trzeba się sprawdzić nawzajem w wielu sytuacjach. Wtedy, kiedy jedna strona wygrywa milion na loterii, kiedy poznaje księcia na białym koniu, najprzystojniejszego w okolicy, kiedy kupuje luksusowy apartament w centrum, kiedy zostaje dyrektorem działu w firmie, kiedy planuje urlop na Barbadosie, kiedy zaczyna chodzić na siłownię i nagle staje się najlepszą laską w mieście. Albo chociaż wśród znajomych. Kiedy powiększa sobie cycki, kiedy zmienia styl i zostaje metalem. Kiedy się nad sobą użala, płacze, mówi, że jest gruba i brzydka. Kiedy rzuca ją facet, kiedy traci pracę, kiedy umiera bliska jej osoba. Albo pies. Albo świnka morska. Kiedy nachleje się na imprezie, a potem zarzyga pół taxówki. Kiedy zakocha się w jakimś podejrzanym typie i kiedy nie może się zakochać od lat. Kiedy spełnia swoje marzenia i kiedy wali jej się świat.

A ty jesteś przy niej.

Zawsze.


pobrane

źródło: http://www.trendhunter.com/trends/leonard-miller-childhood-friend

Cieszysz się jej szczęściem, dopingujesz, kiedy goni za marzeniami. Pocieszasz, kiedy jest smutna i nawet jeśli czterdziesty ósmy raz zadaje pytanie „jak ja mam teraz żyć? jak sobie poradzę?”, cierpliwie odpowiadasz, tłumaczysz, że sobie poradzi, bo nie jest sama, bo może na Ciebie liczyć. Jak rzyga, to trzymasz jej włosy i sprzątasz taxówkę, a na drugi dzień ochrzaniasz ją czemu jest taka głupia, a potem ją przytulasz i razem się z tego śmiejecie. Albo płaczecie. Nieważne. I ona wie, że jak ci coś powie, to tak samo jakby nie powiedziała nikomu, bo jeśli jej na tym zależy, nikt się o tym nie dowie. I wie, że to, że zarzygała tą taxówkę, nie ma tak naprawdę znaczenia, bo to też zostaje między wami. I wkurzonym (delikatnie mówiąc) taxówkarzem. Nigdy nie mówisz o niej źle, ale też nigdy nie wymyślasz niczego na jej temat, nie ściemniasz i nie kłamiesz. Ani na jej temat wśród innych, ani kiedy rozmawiasz z nią twarzą w twarz. Również wtedy, kiedy pyta czy dobrze wygląda w tych spodniach, a Ty wiesz, że to nie jest krój 😉

Może na ciebie liczyć, ale też nie obraża się, kiedy zaczynasz związek i masz dla niej trochę mniej czasu. Bo wie, że nowy związek nie oznacza olania jej, lekceważenia i zakończenia przyjaźni. Wie, że choć trochę mniej, to nadal z nią jesteś.

I czasem znasz ją 20 lat, a czasem tylko 3. Ale jej nie zawiodłaś ani ona ciebie. A nawet jeśli, to umiałyście się przeprosić, wybaczyć to sobie i o tym zapomnieć (!).

BO TAK WŁAŚNIE WYGLĄDA PRAWDZIWA PRZYJAŹŃ.

Dlatego, jeśli ktoś mówi mi, że poznał Kryśkę trzy miesiące temu i tak się super zaprzyjaźniły, bo już szósty weekend razem imprezują i jest super, to nie chce mi się tego słuchać. Bo dla mnie, to nie jest przyjaźń, a zwykła znajomość. I istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że ta znajomość nie przetrwa, nie przerodzi się w przyjaźń. Bo na to trzeba ciężko pracować. I długo. Bo tylko czas jest nam w stanie pokazać czy taka znajomość jest warta słowa przyjaźń. Ile fantastycznie zapowiadających się znajomości nie przetrwało próby czasu..? Mnóstwo.

Ja jestem ogromną szczęściarą. Serio. Poznałam w swoim życiu kilka takich osób, o których mogę powiedzieć „przyjaciel”. Choć ja sama zawiodłam wielokrotnie, zrobiłam w swoim życiu, właśnie w tych damsko-damskich, przyjacielskich relacjach kilka złych rzeczy, za które strasznie siebie nie lubię i jest mi najzwyczajniej w świecie wstyd, to mimo to, te osoby, nawet w takich sytuacjach pokazały, że nie bez powodu mówię i myślę o nich „przyjaciel”. One wtedy nie zawiodły, mimo że zrobiłam to ja. I nie ma tych przyjaźni zbyt wiele, chyba nie mam aż tak pojemnego serca, żeby wrzucić do niego sto osób. Czy nawet dziesięć… I choć każda z nich, tych przyjaźni, jest totalnie inna, na zupełnie innych zasadach, to ja wiem, że każda jest prawdziwa. I wierzę, że jak za 40 lat będziemy pomarszczonymi staruszkami, to znajdziemy dla siebie chwilę, żeby wyskoczyć na ciepłą herbatkę, poplotkować o wnukach albo o upierdliwych sąsiadach, czy wymienić się spostrzeżeniami na temat puchnących nóg lub bolących pleców. Nawet jak każda z nas zamieszka na innym kontynencie, to znajdziemy sposób, żeby porozmawiać, spotkać się i nie zapomnieć, że przecież jesteśmy przyjaciółmi. Bo z prawdziwym przyjacielem, nawet jak nie widzisz się 10 lat, to masz o czym rozmawiać. A nawet jak na chwilę zamilkniecie, to żadna nie poczuje z tego powodu skrępowania. Bo fajnie jest czasem pomilczeć. Zwłaszcza, kiedy milczysz z przyjaciółką.

Dlatego jak masz kogoś takiego obok, to doceń to, doceń tą osobę i tą niezwykłą więź, która Was łączy. Jest naprawdę wyjątkowa.