Ludzie dzielą się na tych, którzy rodzą się gibcy, jak guma – bez problemu założą nogę na głowę, głową dotkną kolan i bez większego wysiłku zrobią szpagat oraz takich, którzy może wyglądem nie przypominają drewna, aczkolwiek ich gibkość można określić mianem kłody.

Chociaż nie jest ze mną aż tak źle i staram się rozciągać, to wiele brakuje mi do tego, co chciałabym robić ze swoim ciałem. Przyznaję się również szczerze do tego, że jak treningu nie umiem odpuścić, to element rozciągania czasami mi się zdarza. Jesień i zima to takie miesiące, w których mamy dużo więcej czasu dla siebie samych – dlatego jesienne miesiące upłyną mi pod hasłem ROZCIĄGANIA.

Najgorzej jest zacząć. Ludzie myślą, że świat zwojują w dwa tygodnie. Prawda jest jednak taka, że z rozciąganiem jest tak, jak ze wszystkim liczy się praca oraz przede wszystkim systematyczność. Jeżeli zdarzy nam się porozciągać raz na tydzień przez pół godziny, to efekty będą raczej marne.


OD CZEGO ZACZĄĆ?

1. DOBRY PLAN

Większość rzeczy w życiu wymaga dobrego planu. Zaplanuj treningowo tydzień i dołóż do tego 15 – 20 minut rozciągania każdego dnia.

2. SYSTEMATYCZNOŚĆ

Pamiętaj, że tylko systematyczne ćwiczenia przyniosą efekty – i nie jest to kwestia dni, tylko tygodni, a nawet miesięcy, dlatego warto uzbroić się w cierpliwość.

3. MONITORUJ EFEKTY

Tak jak w przypadku treningów, monitoruj efekty. Zrób zdjęcie na początku i rób aktualizację co kilka tygodni. Nic tak nie motywuje, jak efekty! <3

4. MAŁE KROKI

Pamiętaj, że metodą małych kroków, jesteś w stanie osiągnąć naprawdę wiele. Powoli, stopniowo, ale we właściwą stronę -> do celu. Jak to mówią, nie od razu Rzym zbudowano.

5. NIE PODDAWAJ SIĘ

Sukcesu nie osiągają szczęściarze, tylko ludzie uparci i zawzięci, którzy, jak sobie coś postanowią, to po prostu nie odpuszczają. 🙂 Pamiętaj o tym.