Jeszcze w szkole podstawowej moja mama odbyła długą pogawędkę z Panią od plastyki z powodu braku posłuszeństwa w sprawie pracy konkursowej. Chodziło rzecz jasna o kolorystykę pracy. Jako uparta 9-latka nie chciałam się zgodzić na zieloną trawę. Do namalowanego przeze mnie zwierzęcia pasowała mi czerwona trawa. Jeżeli jesteście ciekawi czy uległam szkolnej presji, to Was rozczaruje – bo nie pamiętam, ale jak znam siebie, to trawa była ogniście czerwona. <3


krecone-wlosy-dziewczyna

fot. Marta Malina Jaroszewska / Photo by Malina

Czasami zazdroszczę takim ludziom, dla których trawa jest zielona, a niebo niebieskie, którzy wracają do domu i siadają przed telewizorem i mają wszystko w nosie! Ludziom, którzy się nie rozdrabniają. Nie planują niczego do przodu, nie analizują ciągle swojego życia i nie podchodzą do wszystkiego tak emocjonalnie. Nie obchodzi ich wygłodzony pies na dworze, bezdomny na ławce, nie starają się zbawić świata i dobrze im z tym. Nie myślą o tym, co chcieliby  zmienić w swoim życiu, bo po prostu jest im dobrze tak, jak jest i może jest to stanem próżnym, że nie chcą się piąć po szczelinach drabiny do góry, że mają w dupie książki do samorozwoju, że nie chodzą na taniec, nie uczą się języków, nie ruszają tyłka z kanapy, nie uczestniczą w życiu miasta,  ale przy tym wszystkim czego nie robią, a czego oczekuje otoczenie, są cholernie szczęśliwi.


krecone-wlosy-dziewczyna-wroclaw

fot. Marta Malina Jaroszewska/ Photo by Malina

Jedni powiedzą, że są leniwi, że się nie wysilają, że życie przelatuje im przez palce, a oni tego nawet nie dostrzegają. Pytanie tylko, czy są mniej szczęśliwi od tych, którzy czują ciągłą potrzebę rozwoju, pójścia na przód, którzy na każdym kroku analizują swoje życie, którzy chcą zmieniać świat i być coraz lepszym.