Tak jak pisałam na początku sierpnia tu postanowiłam nie bać się wyzwań i w miarę możliwości, bo z kontuzją cieszyć się życiem. Na początku napiszę, że mam wrażenie jakby ten sierpień nie miał 31 dni, tylko dobre z 60! Działo się i to bardzo wiele!
Po pierwsze mimo tego, że moje ruchy są dość ograniczone, zdecydowałam się na kilka wyjazdów. Niektóre z nich były oczywiście mega szalone i powiedziałabym, że wręcz nieodpowiedzialne, aczkolwiek nie mogłam przecież powiedzieć NIE. 🙂
Sierpień rozpoczęłam od koncertu mojej przyjaciółki, która całym sercem promuje muzykę i kulturę romską. I wiecie co? Szczerze przepadłam i zakochałam się w otwartości i cieple Romów, w ich żywiołowym temperamencie i szczerości wobec drugiego człowieka.

Kolejnym szalonym wyzwaniem, któremu powiedziałam TAK były wypad na woodstock. CO!? No właśnie wypad na woodstock o kulach i z połamaną nogą! Oczywiście na początku całej historii podchodziłam do tego bardzo sceptycznie. Jednak kiedy zadzwonił do mnie dobry przyjaciel i powiedział, że ma dla mnie wózek i że pojedziemy tylko na kilka koncertów i wracamy…pomyślałam ISTNE SZALEŃSTWO, ale WCHODZĘ W TO! 🙂 Tym sposobem znalazłam się na woodstocku pośród ładnych, kilkuset tysięcy cudownych ludzi, pełnych pozytywnej energii.
Dodam tylko, że nic się nie stało, co mogło zaszkodzić mojej nodze, dodatkowo w ekipie był jeszcze jeden chłopak z zerwanymi wiązadłami, także nie czułam się samotna. 🙂
Korzystając z wolnego czasu nie powiedziałam również „nie” wspinaczce na punkt widokowy w Jeleniej Górze. Przypadkowo odwiedziłam miasto bardzo mi bliskie i zaliczyłam piękny dzień z niesamowitymi widokami na ukochane góry.

W sierpniu byłam również otwarta na wszelkie wypady nad jezioro ze znajomymi. W końcu lato! Kiedy tylko ściągnęli mi ortezę, a rana się wygoiła z przyjemnością korzystałam ze słońca.

Jako, że lato to czas festiwali nie ominęłam także Bielawy i Regałowiska. Zaliczyłam jeden dzień festiwalu i znowu załapałam się na kawał dobrej muzyki. 
W sierpniu poznałam również wiele nowych ludzi! Żyłam od wschodu do zachodu i nie przejmowałam się jutrem. Korzystałam z każdej wolnej chwili i cieszyłam się z drobnych rzeczy. Uważam, że złamana noga nie zabrała mi lata i choć zdecydowanie moje działania zostały ograniczone, to przeżyłam fajne lato, pełne muzyki, cudownych ludzi i słońca i wielu przygód! 🙂 Jak minął Wam sierpień?