Czasem tak jest, że budzimy się i od razu mamy zły humor. Wkurza nas dzwoniący budzik, na widok śniadania robi się niedobrze, potem ludzie w tramwaju wkurzają, śmierdzą, kaszlą. Irytuje wykładowca, szef, kolega z pracy. Czujemy się jak gówno mówiąc krótko i jedyne na co mamy ochotę, to wejść do łóżka i pójść spać.

Jasne, może są takie dni, kiedy tak właśnie powinniśmy zrobić. Olać wszystko i ukryć się przed światem, tylko co nam to da? Co nam da, że uciekniemy przed problemami, przed naszym złym nastrojem do łóżka? Chwilowy spokój co najwyżej.

Czasem warto zacisnąć zęby i uśmiechnąć się mimo wszystko.

Jutro może nas już nie być. Wiadomo, że nie da się w 100% „żyć tak, jakby miał to być nasz ostatni dzień”. W ostatnim dniu życia pewnie nie chcielibyśmy pójść do szkoły czy pracy ani zjadać na obiad zwykłego schabowego. Ale normalne życie, ze swoją rutyną i prozą, spotyka każdego. Ważne jest tylko to, abyśmy nie dawali się pokonywać własnym słabościom, bo najzwyczajniej na świecie szkoda na to czasu.

Każdy może mieć zły dzień, ale nie każdy będzie umiał mu się postawić. A jestem pewna, że warto.