Bardzo lubię te Święta. Głównie dlatego, że zaczynają się razem z wiosną i kojarzą mi się z pierwszymi, ciepłymi promieniami słońca, zaczynającą intensywnie się zielenić trawą, pączkami na drzewach. Choć pogoda w czasie ostatnich dni nie rozpieszczała i pokazała dosłownie wszystko co potrafi, to teraz, kiedy tworzę posta, we Wrocławiu świeci słońce, za chwilę łapię walizkę i jadę do rodziców, więc mój nastrój ma się podobnie jak w poprzednich latach.
Wstałam dziś wcześniej, żeby zrobić ciasto, które zabiorę do domu. Lubię domowe wypieki, o wiele bardziej niż wszelkie kupne słodycze, a w związku z tym, że niedawno stałam się właścicielką książki „Cukiernia Lidla”, postanowiłam ją wykorzystać. Padło na placek ze śliwkami i bezą, ale, że śliwek nie miałam w domu, wykorzystałam polskie jabłuszka 🙂
Ciasto nie jest trudne i będzie pięknie prezentować się na świątecznym stole. A jak je robiłam? Właśnie tak:
Składniki: ciasto – 200 g masła (ja akurat nie miałam tyle masła w domu, ponieważ rzadko je jem, więc użyłam margaryny do pieczenia), 20 g cukru, 1 opakowanie cukru waniliowego, 6 żółtek, 420 g mąki pszennej, 4 g proszku do pieczenia, 1 łyżeczka cynamonu wymieszana z jednym opakowaniem cukru waniliowego, 3-4 jabłka obrane ze skórki, pokrojone w cienkie plasterki
beza – 6 białek, 200 g cukru.
Oddzielamy białka od żółtek, obieramy i kroimy jabłka.
Masło (margarynę 🙂 ) w temperaturze pokojowej miksujemy, dodajemy wymieszany cukier zwykły z cukrem waniliowym, miksujemy, dodajemy żółtka, miksujemy.
 
Do wymieszanej masy dodajemy mąkę i proszek do pieczenia, i wszystko razem mieszamy (ręką), aż powstanie nam konsystencja ciasta kruchego (taka rozpadająca się).
 
Odkładamy na bok garść ciasta, a pozostałe wysypujemy na posmarowaną masłem i opruszoną mąką blaszkę. Dociskamy rękami ciasto do blaszki i układamy na nim jabłka. Wymieszanym cynamonem z cukrem waniliowym posypujemy owoce.
Oddzielone wcześniej białka jajka ubijamy na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodajemy cukier i wszystko razem jeszcze jakiś czas miksujemy. Powstałą masę układamy na cieście w taką jakby kratkę. Wg przepisu trzeba było to zrobić za pomocą rękawa cukierniczego, którego ja nie posiadam, więc zrobiłam to po prostu łyżką 🙂
Odłożoną garść ciasta rozkruszamy nad blaszką w taki sposób aby jak największa ilość była w miejscach, w których nie ma masy białkowej. Ciasto wkładamy do nagrzanego wcześniej piekarnika (180 st C – termoobieg, 190-200 st C – bez termoobiegu), pieczemy około 20 minut. Następnie zmniejszamy temperaturę ( 160 st C – termoobieg, 170-180 st C – bez termoobiegu) i pieczemy jeszcze kolejne 35 minut.
 
Ciasto pachnie i wygląda pięknie, a jak smakowało napisze w kolejnym poście 😉
A Wy co upiekliście na święta?
 
 Życzę Wam dużo spokoju w te Święta. Abyście wypoczęli i zregenerowali siły! 🙂