Szakszuka to zdecydowanie moje ulubione śniadanko w wersji białkowo – tłuszczowej. 🙂 Można ją przygotować dosłownie ze wszystkiego – tak też było w tym przypadku, ponieważ niedziele niehandlowe, kiedy wszystko jest zamknięte – zdecydowanie mi nie służą i zazwyczaj budzę się w domu z pustą lodówką. Wiem, że są zwolennicy i przeciwnicy takiego systemu – mnie on dość mocno irytuje, ponieważ czuję, że w jakiś sposób ogranicza moją wolność, a przede wszystkim utrudnia po prostu życie! 🙂 Pisząc te zdania, chciałabym żebyście wiedzieli, że nie jestem fanką chodzenia po sklepach i uważam, że z dziećmi powinno wychodzić się do parku – a nie do galerii handlowej, aczkolwiek w przy moim trybie życie – niehandlowa niedziela zabiera mi możliwość załatwienia wielu spraw, których nie mam możliwości uregulować od poniedziałku do piątku. 🙂


przepis-na-szakszuke

przepis- na- szakszuke


Szakszuka – to danie znane w kuchni tunezyjskiej, izraelskiej, egipskiej i marokańskiej. Samo słowo oznacza “bałagan” – i chyba tym właśnie mnie urzekło. 🙂 Nie pamiętam, żebym zajadała się nim w Maroko, jednak w Izraelu cieszy się dużą popularnością i można je zamówić w większości restauracji.


POTRZEBUJEMY:

3 pomidory

1 cebulkę

4 ząbki czosnku

2 jajka

koperek / pietruszkę

PRZYGOTOWANIE:

Tak jak wspomniałam na początku, moja szakszuka jest bardzo prosta – w zasadzie zrobiłam ją z tego, co miałam akurat w lodówce. Cebulkę i czosnek kroimy na malutkie kawałeczki, następnie smażymy na oleju kokosowym. Pomidory zaparzamy – następnie obieramy ze skórki i kroimy na małe kawałeczki. Całość „wrzucamy” na patelnię i smażymy kilka minut – doprawiamy. Dodajemy koperek, pietruszkę lub inne zioła. Następnie rozbijamy dwa jajka i smażymy jeszcze kilka minut.


przepis-na-szakszuke