Obok szklanej butelki, stała druga, plastykowa z Colą o wiśniowym smaku. Jej ulubiona. Do tego miseczka z kilkoma ćwiartkami cytryny i parę kostek lodu w szklance.

Właśnie to odróżnia mnie przede wszystkim – pomyślała.

Już czuła tą ekscytację, ten lekki dreszczyk zdenerwowania przed wypiciem pierwszego drinka. Nalała odpowiednią ilość przezroczystego napoju do szklanki, zalała Colą, dodała lód, cytrynę i zamieszała wszystko łyżeczką. Podniosła szklankę do góry i usłyszała dźwięk uderzających o siebie kostek lodu. Taki miły był to dźwięk. Kiedy zbliżyła szklankę do ust, buzujące bąbelki delikatnie zwilżyły jej wargi. Pociągnęła łyk i z ulgą uśmiechnęła się sama do siebie. Szykuje się fantastyczny wieczór. Miała przed sobą 2 dni wolnego, żadnych zobowiązań przez cały weekend, tylko święty spokój. Dlatego pierwszą szklankę wypiła duszkiem. Drink był taki dobry, idealnie schłodzony, a na dworze gorąco, więc doskonale orzeźwiał. Zdała sobie sprawę, że prawie przez cały dzień nic nie piła, poza poranną kawą i ta myśl sprawiła, że jeszcze intensywniej poczuła pragnienie. Uzupełniła szklankę i delektowała się każdym kolejnym łykiem. Podeszła z pełną szklanką do balkonu i otworzyła drzwi. Mocne promienie zachodzącego słońca raziły ją w oczy, kiedy odpalała papierosa. Zaciągnęła się mocno, a potem powoli wypuszczała dym. Przykucnęła i pozwoliła pieścić twarz ostatnimi promieniami słońca. Kiedy skończyła palić, weszła z powrotem do pokoju, zostawiając uchylone drzwi. Usiadła n kanapie i poczuła miłe, delikatne wirowanie w głowie.

Myślała sobie czasem, że może pije za dużo, ale wiedziała też, że ma wśród znajomych osoby, które piją i więcej, i częściej, i nic złego w związku z tym w ich życiu się nie dzieje, więc czemu u niej miałoby być inaczej. Znała też takich co byli usatysfakcjonowani najtańszym winem wypitym gdzieś na szybko, byle tylko poczuć to, co czuje się po wypiciu alkoholu. A ona pila przede wszystkim wódkę lub whisky, czasem piwo, a jeśli sięgała po wino, to tylko to lepsze. Była też tequila, rum i dżin, ale właściwie tylko okazyjnie, więc nie było się czym martwić. Do niedawna piła tylko w towarzystwie, ale kiedy rzucił ją Marcin, upiła się sama na smutno.

Wtedy po raz pierwszy będąc sama w domu i zalewając się co chwilę od nowa łzami, otworzyła sama pierwszą butelkę wina w samotności. Nikt nie miał akurat czasu, żeby wpaść, więc wzięła sprawy w swoje ręce. Bardzo szybko ją wypiła, zapalając co chwilę kolejnego papierosy, mimo że w czasie trwania związku z Marcinem udało się jej rzucić palenie. Na jego prośbę. Bądź rozkaz, zależy jak na to spojrzeć. Nieważne. W każdym razie nie paliła od czterech miesięcy, a tego wieczora spaliła dwie paczki. Niestety więcej już nie miała. Oprócz dwóch paczek papierosów, otworzyła jeszcze dwie butelki wina, po wypiciu pierwszej, ale w połowie trzeciej zasnęła. Nie pamiętała kompletnie nic od drugiej butelki. Kiedy rano otworzyła oczy czuła się jak gówno. Było jej niedobrze i musiało też być już w trakcie picia, bo w powietrzu unosił się smród i mieszkanie wymagało porządnego sprzątania. Widziała jednak plusy całej tej sytuacji. Czuła się tak źle, że miała siły myśleć o swoim beznadziejnym, byłym już związku. Poza tym nie było w pobliżu nikogo, przed kim musiałaby wstydzić się swojego stanu. I to właśnie był plus picia w samotności. Mogła wypić ile jej się tylko chciało i nikt krzywo nie spoglądał w jej stronę ani nie komentował zachowania na drugi dzień, czego po prostu nie znosiła. Minusem było to, że lubiła po pijaku czasem zadzwonić do kogoś lub napisać sms-a, zwłaszcza do Marcina, ale akurat na to wpływu nie miał fakt czy pije z kimś, czy pije sama.

Dlatego dziś także postanowiła napić się sama. Miała dużo wódki, dużo coli, dużo lodu i dużo papierosów. Muzyka grała w tle, a ona piła już trzeciego drinka.

Kiedy go skończyła, czuła jak mocno jest już rozluźniona. Humor miała od razu lepszy i co tu dużo gadać – aż chciało się żyć. Nawet nie wiadomo kiedy znalazła się w sypialni, żeby przejrzeć zawartość swojej szafy. Wyciągnęła krótką, obcisłą sukienkę i postanowiła się w nią wcisnąć. Nie była gruba właściwie, ale jakakolwiek aktywność fizyczna była jej obca, tak samo jak zdrowe, fit obiadki. Jadła to na co miała ochotę. W czasie, kiedy nie piła czy też nie piła zbyt często, wszystko jakoś trzymało się kupy, jednak alkohol sprawiał, że rósł jej brzuch i całe ciało stawało się nabrzmiałe. Nie wyglądało to dobrze. Ale dokładnie ten sam napój sprawiał, że kiedy patrzyła na siebie w lustrze, już po założeniu sukienki, widziała absolutnie atrakcyjną dziewczynę. Naciągnęła dekolt aby wyeksponować biust. Czuła się seksowna i była pewna, że może podbić świat. Albo chociaż jeden z klubów w mieście, do którego chciała iść. Wysłała już sms-a do Agaty, bo chciała mieć towarzyszkę, ale koleżanka jeszcze nie odpisała, a ona była już prawie gotowa. Jeszcze tylko oczy, na czarno. Usta, na czerwono. Perfumy, najintensywniejsze jakie miała.

Na szybko zrobiła jeszcze jednego drinka i piła łapczywa, sprawdzając w między czasie zawartość torebki. Wybiegła z domu, złapała taxówkę i z uśmiechem na ustach pędziła do centrum. Włożyła do kieszeni kurtki szczeniaczka z whisky i popijała go teraz uradowana. Miała nadzieję, że spotka Marcina. Wiedziała, że wygląda dobrze i chciał, żeby właśnie taką ją widział. myślała tez o pracy. Przyszło jej do głowy kilka pomysłów, najchętniej już teraz przekazałaby je szefowej, bo wiedziała, że będzie zachwycona, ale nie wzięła służbowej komórki.


Na szczęście.


Weszła do klubu i z daleka zobaczyła Agatę. Pomachała kumpeli, ale wcześniej postanowiła zahaczyć o bar. Pomyślała o jakiś drinkach, ale wiedziała, że koleżanka zajęła stolik, dlatego zamówiła całą butelkę, a do niej napój. Zapłaciła, zostawiając barmanowi porządny napiwek i pewnym krokiem, z szerokim uśmiechem na ustach skierowała się w stronę stolika. Wpadła po drodze na barczystego mężczyznę, któremu rzuciła przeciągłe spojrzenie zanim się wyminęli, a on je odwzajemnił. Usiadła przy Agacie i zostawiła na policzku koleżanki solidnego całusa. tak się cieszyła, że wyszła do miasta!


Poczuła jak robi jej się niedobrze i otworzyła oczy. Ból rozsadzał jej oczy i strasznie bolała ją ręka. Nie była w swoim mieszkaniu, tego była pewna. Ktoś zasunął rolety, było ciemno, ale wydawało jej się, że to salon Agaty. W pokoju śmierdziało strasznie, przy stoliku leżały skorupy stłuczonego wazonu, a jej ciuchy były porozrzucane po całym pokoju. Zerknęła na poduszkę i zobaczyła, że niedobrze musiało jej być już wcześniej, a czego nie pamiętała. Nie pamiętała właściwie większości. Jechała taxówką, weszła do klubu, barczysty facet. A potem…