„Dobra, to może być kanapka”, jak mówiła moja pani od polskiego w podstawówce i miała rację, z punktu widzenia poprawnej polszczyzny. Ale z punktu widzenia zwykłego życia, związek z drugą osobą też powinien być dobry. Tak po prostu i zwyczajnie. Powinien dawać radość, szczęście, siły do życia i chęci do działania. Wiadomo, że wszędzie bywają wzloty i upadki, ale co innego pokłócić się z drugą osobą o to, czy na obiad będzie dziś ogórkowa, czy barszcz, niż cierpieć z powodu zdrady lub być dręczonym psychicznie. Na przykład. Nieważne czy to my jesteśmy zdradzani, czy dopuszczamy się zdrady, czy drugą osobę uderzyliśmy, czy ją wyzywamy od najgorszych w najorszych momentach.

Związek powinien sprawiać, że się uśmiechamy, nawet jeśli trwa już 20 lat. Nie zawsze, nie przez cały czas, ale obecność tej drugiej osoby powinna dawać powody do uśmiechu. Gdybym to co teraz pisze, mówiła, pewnie od niejednej osoby usłyszałabym zaraz, że takie rzeczy to tylko na początku, bo potem nuda albo zniecierpliwienie, albo wypalenie, zazwyczaj wszystko na raz. Mogłabym też usłyszeć, że tak to się łatwo mówi, bo jak przychodzą dzieci, kłopoty, cieknący dach lub utrata pracy, to przestaje być kolorowo i bajecznie. A mnie się wydaje, że jak przestaje być kolorowo i bajecznie, to znaczy, że to po prostu nie jest (przynajmniej nie w 100%) dobry związek. Bo w tym dobrym ani rozwrzeszczane, niegrzeczne dzieci, ani kłopoty finansowe, ani inne nieszczęścia nie sprawią, że przestajemy tą osobę lubić. Bo miłość, miłością, ale żeby związek był dobry, to trzeba tą drugą osobę też lubić. Najlepiej najbardziej ze wszystkich znanych nam osób. W tym dobrym związku ludzie będą się wspierać, żeby jakoś łatwiej było te trudności przetrwać.

Wiadomo, że jak się zaczynają kłopoty, to najpierw próbujemy je naprawiać i tyczy się to również relacji damsko-męskich, ale z pewnością nie zawsze warto, a już na pewno nie za wszelką cenę. Jak się kocha drugą osobę, to warto być dla niej dobrym, troskliwym, dbać o nią, sprawiać, żeby się uśmiechała, wspierać. I jeśli ta osoba kocha też nas, to tym samym się nam odpłaci. Ale jeśli tego nie robi, to chyba najwyższy czas zastanowić się czy nasz związek należy do tych z gatunku dobrych.

Panuje trochę takie przekonanie, że o miłość trzeba walczyć, że związek umacniają trudne momenty i sytuacje. Każda (pseudo)komedia romantyczna opiera się na jakiś trudach i znojach, przez które główni bohaterowie muszą przejść, żeby na końcu ze łzami w oczach paść sobie w objęcia i połączyć swe usta w pocałunku na tle zachodzącego słońca. E tam. Z własnego doświadczenia wiem, że w pewnych momentach najlepiej jest po prostu odpuścić. I nie wmawiać sobie rzeczy, których nie ma, a które byśmy chcieli, żeby były. Ale to dotyczy tych złych związków, a nie rzadko jest tak, że potrzebujemy mnóstwo czasu, żeby do tego dojść.

Jak związek jest dobry, to jest dobry i my czujemy się w nim dobrze. I taki powinien być każdy.

Albo komuś smakuje ta kanapka i chętnie ją zje, albo nie.