Kudełek właśnie powróciła ze swoich wakacyjnych wojaży, a ja dziś wybieram się na swoje. Zobaczę znów swój ukochany Bałtyk. Zamierzam jeść gofry z bitą śmietaną i rybę w porcie, smażyć się na plaży, kąpać w lodowatej wodzie, a wieczorem pójść ze znajomymi na zachód słońca i pić w tym czasie wino. Albo wódkę. Jeszcze nie wiem. Generalnie klasyczne polskie wakacje, które uwielbiam <3 no może nie uwielbiam tych dzikich tłumów, ale moja miłość do polskiego morza jest w stanie znieść wszystko. Nawet „parawaning” 😉

Na wakacje jadę oczywiście z telefonem, wiadomo, który pewnie co chwilę będzie lądował w mojej dłoni, nie tylko po to, żeby wrzucić zdjęcie na Instagram ( @wy_ania) czy nagrać Snapa (wy_anna), ale też żeby zajrzeć na maila czy odebrać jakiś służbowy telefon, jeśli zajdzie taka potrzeba. Czy jestem pracoholikiem? Baaaardzo bym skłamała gdybym powiedziała, że TAK. A więc nie, nie jestem pracoholikiem. W żadnym wypadku. Ani też perfekcjonistką. Czy nie umiem odpoczywać? Baaaardzo bym skłamała gdybym powiedziała, że NIE. A więc tak, umiem (i uwielbiam) odpoczywać. A więc jak to z tym wszystkim jest?

Ja po prostu lubię, kiedy coś się dzieje. Kiedy mam dużo pracy z jednej strony po-marudzę, po-narzekam, z drugiej to jest mój motor napędowy. Im więcej obowiązków, tym więcej rzeczy zrobionych i większa satysfakcja po zakończonym dniu. Wtedy czuję, że ewentualny odpoczynek jest zasłużony, należy mi się jak psu miska z żarciem, tak potocznie mówiąc.

Jeszcze nie mogę powiedzieć, że moja praca, to moja pasja, ale wierzę, że taki dzień nadejdzie. Że będę umiała czerpać nie tylko mnóstwo satysfakcji i korzyści z pracy, ale również pasji i przyjemności. Dlatego, kiedy na urlopie zadzwoni telefon, to odejdę na bok i go odbiorę, bo zostanie mi jeszcze mnóstwo czasu na odpoczywanie.

Nie narzekaj, że masz dużo pracy, tylko ciesz się, że tą pracę masz i doceń, to w jakim miejscu się znajdujesz, o ile oczywiście włożyłeś choć odrobinę wysiłku w to, żeby znaleźć się w miejscu, w jakim obecnie jesteś i daje Ci to choć odrobinę satysfakcji.

Bo myślę, że złotym środkiem jest umieć znaleźć dla siebie czas w zwykłym okresie, kiedy nie ma urlopu. Ładować swoje akumulatory krótkimi partiami, ale często. By potem, kiedy nadejdzie urlop nie mieć do pracy obrzydzenia, jeśli zaistnieje konieczność zajrzenia do niej w czasie wakacji.

Łatwiej wtedy będzie wrócić do codziennych obowiązków po powrocie 🙂

p.s. ja oprócz bikini i laptopa, zabieram na wakacje chłopaka, psa i przyjaciół, więc moja radość osiąga swoje apogeum, dlatego po powrocie z pewnością się niż tutaj podzielę 😀